Biuro porad obywatelskich w Koszalinie

MIĘKKA KANAPA

Częstym problemem zgłaszanym do BPO są skargi na nieuprzejmość, opieszałość i piętrzenie trudności przed obywatelami przez urzędników. Zanim i Ty zaczniesz się na to uskarżać usiądź wygodnie na miękkiej kanapie i przyjrzyj się sprawie obiektywnie (choć z przymrużeniem oka). Sprawdź, czy nie zachowujesz się gorzej niż urzędnik.

 

Przeczytaj opisane sytuacje i wybierz ikonkę, która najlepiej obrazuje Twoją reakcję. Na koniec odczytaj na dole strony znaczenie ikonek.

 

Jestem w urzędzie. Z pokoju 207 odesłali mnie do 315, ale to jednak nie dla mnie tylko dla firm. Wracam do 207, pani się oburza, że jej przerywam skoro przecież powiedziała dokładnie, że „315 firmy i  działalność, III piętro, drugie drzwi na lewo – reszta”… Idę… To jednak na prawo drzwi miały być i nie drugie, tylko trzecie. Wreszcie jestem na miejscu, ale jak się okazuje nie mam dowodu wpłaty, nie mam pieczątki, o którą powinienem poprosić w 207 b (tam taka kartka jest ze strzałką, chyba, że zerwali…) . A o wysokości wpłaty mam się dowiedzieć w 315.

kłębekschodysiekieraszpulkabezsilność

 

W odpowiedzi na pytanie czy przysługuje mi zasiłek jeśli tak a tak wygląda moja sytuacja, przemiła pani w urzędzie przekazała mi  6 formularzy do wypisania mojej prośby o dofinansowanie, zasiłek, zapomogę, dotację itp. i poleciła kolejnych 13 w internecie (kryzys, oszczędności brak papieru więc mi wszystkiego nie wydrukuje). Wydrukowała mi też ustawę (60 stron!) i pokazała w wielkim segregatorze rozporządzenia do ustawy. Mam znaleźć, pod który paragraf podpada moja sprawa, wypełnić właściwy formularz i wysłać pod adres instytucji, który znajdę w takim specjalnym spisie, który jest do wypożyczenia gdzieś na dole w bibliotece.

kłębekschodysiekieraszpulkabezsilność

 

Docieram do urzędu na kwadrans przed 16.00. Kolejka szczęśliwie niedługa więc już 7 minut przed zamknięciem jestem przed właściwym okienkiem. Wyciągam rękę z formularzem, zdjęciami, kserokopią z urzędu stanu cywilnego, inne dokumenty… Mam potwierdzenie opłaty. „Niestety dziś pan nic nie załatwi” słyszę… Dlaczego? Bardzo mi zależy!?! Opłatę pan wniósł, ale tylko 70 zł, a trzeba 70,50 bo jeszcze opłata skarbowa, dokumenty są wypełnione niechlujnie, a tu się rozmazała pieczątka, więc nie mogę przyjąć, to jest niepotrzebne, a to w 2 kopiach musi być. No i to zdjęcie… Powinno być o 4 mm dłuższe. Po pertraktacjach udało mi się dowiedzieć, że to co za panią stoi, to ksero, no a zdjęcia może ostatecznie koleżanka przyjąć bo i tak są skanowane potem… Niestety zatrzymuje mnie po 2 tygodniach zbierania dokumentów jedna rozmazana pieczątka...

kłębekschodysiekieraszpulkabezsilność

 

Moja siostra ma męża, który dawno już nie łoży na dom. Mają trójkę dzieci a ja jestem chrzestną najmłodszej. Siostra stara się  utrzymać gromadkę pracując w sklepie i sprzątając po godzinach  w miejscowym kinie. Starsze dzieciaki też ponoć gdzieś pracują, bo nigdy ich nie ma. Jak tylko mogę odbieram, więc małą ze szkoły.  Zapłaciłam jej za kolonię, niech trochę świata poza podwórkiem zobaczy, ale wróciła z płaczem po 3 dniach. Ojciec jakoś znalazł ją nad rzeką i przekonał wychowawczynię, że dziecko ma astmę i w ogóle nie powinno być na kolonii. Zażądał zwrotu opłaty kolonijnej… i dostał! Organizator kolonii umywa ręce, mała jest zrozpaczona, a siostra nawet nie ma czasu pomyśleć o tym, bo właśnie trzeci kawałek etatu gdzieś wzięła. Nie wiem gdzie mam iść, żeby coś z tym zrobić!

kłębekschodysiekieraszpulkabezsilność


Byłem na wakacjach w Hiszpanii. Tak, nawet tacy niezbyt sprawni jak ja mają czasem wakacje. Na miejscu było wspaniale i dopiero ostatniego dnia nadeszła katastrofa. Nieszczęśliwie zakrztusiłem się przy przełykaniu ostatniej paelli. Właściciel restauracji spanikował na widok moich lekko wybałuszonych oczu, zadzwonił gdzieś i już po chwili karetka wiozła mnie do miejscowego szpitala.  Zaprzeczałem jak mogłem, ale mój hiszpański ogranicza się do nazw tańców latynoamerykańskich. Przepadły mi bilety lotnicze na powrót za to,  gdy w końcu wylądowałem z powrotem w domu, przyszedł rachunek za szpital. Organizator wycieczki miał oczywiście ubezpieczenie, ale „nie od takich przypadków”… Teraz siedzę i myślę, czy wyląduję w hiszpańskim więzieniu za nieopłacenie rachunku…

kłębekschodysiekieraszpulkabezsilność

 

POLICZ, KTÓRYCH IKONEK MASZ NAJWIĘCEJ I ODCZYTAJ SWOJĄ KRÓTKĄ CHARAKTERYSTYKĘ

 

Nerwusus Antyuśmiechalis
Nerwus, który o wszystko walczy czy jest potrzeba czy nie. W BPO powinien szukać nie tyle rozwiązania problemu co poznać dokładne urzędowe zasady składania dokumentów by móc choć trochę zrozumieć sytuację urzędnika spętanego wymogami.

 

Komplikatorus Nadzywczajny
Na widok teczki z dokumentami albo urzędnika dostaję trzęsawicy rąk i pląsawicy wzroku. W urzędzie siedzi jak na szpilkach i prawie na bezdechu. Odrzuca każde tłumaczenie nawet jeśli jest uprzejme. Każda sprawa urzędowa podpada jakiejś regulacji i wystarczy ją dokładnie prześledzić by wszystko się rozplątało i zaczęło przypominać listę czynności prostsza niż lista zakupów w markecie. Do BPO koniecznie musi przynieść wszystkie dotychczas wypełniane dokumenty związane ze sprawą i po wygadaniu się dać jednak chwilę doradcy na wyrobienie sobie opinii o sprawie.

 

Kroczniak Dostojny
Prawdziwy fan wykazywania niższości urzędników, na każdym kroku. Zakłada z góry, że sprawa potrwa, że trzeba wszystko po kolei i z mozołem. I że nie należy liczyć na niczyją pomoc. Przeszukuje ustawy i poucza. W BPO powinien zapytać o drogę na skróty. A nuż się uda za jeden uśmiech albo „z pominięciem”?

 

Desperatus Pospolity

Wierzy, że urzędnicy to źli magowie, których jedynym pragnieniem jest zamienić go w kupkę nieszczęścia. Nawet nie próbuje pytać, dociekać, rozumieć, prosić. W BPO łatwo się pozbędzie problemów bo najczęściej wie co chce osiągnąć tylko brak mu pewności siebie i wiary, że to właśnie tak. A takie jest właśnie jedno z zadań doradców.

 

Ułatwiacz Prostujący
Doskonale radzi sobie z lawirowaniem wśród emocji jakie budzi zetknięcie z wszelkimi urzędami  i instytucjami prawa. Prędzej czy później da radę każdej formularzowej katastrofie i zeźlonemu spojrzeniu urzędniczki. Najwyżej powzdycha sobie na boku… Wizyta w BPO da mu szansę na zrozumienie motywacji urzędników i poznanie wielu jeszcze lepszych rozwiązań.